
Wystawę zatytułowaną “Starowieyski – Artyści Podkarpacia” można oglądać w rzeszowskim Millenium Hall – Dom Aukcyjny MILLENIUM, Europejska Galeria Sztuki – (I piętro) do 12 lutego 2012r.
W wystawie tej biorą także udział artyści z kręgu naszego Wydziału Sztuki UR: profesor Stanisław Białogłowicz, profesor Tadeusz Gustaw Wiktor, prof. UR Wiesław Grzegorczyk, prof. UR Tadeusz Nuckowski, prof. UR Marek Adam Olszyński oraz niedawno zmarły profesor Włodzimierz Kotkowski, zasłużony pedagog, wychowawca nowych pokoleń rzeszowskich artystów -grafików oraz wieloletni kierownik Zakładu Grafiki WS UR.
ZAMIESZCZONE PONIŻEJ FRAGMENTY TEKSTU I FOTOGRAFIE POCHODZĄ ZE STRONY INTERNETOWEJ http://hej.rzeszow.pl ZA KTÓRYCH UDOSTĘPNIENIE BARDZO DZIĘKUJEMY!
[..]
Emil Jurkiewicz, gospodarz wystawy, zwrócił uwagę na fakt, że żadna z rzeszowskich placówek wystawienniczych nie przyjęłaby tej ekspozycji. Że tylko Marta Półtorak podjęła się tego wyzwania. Ale właściwie nie wiadomo dlaczego. Skoro bełchatowska i częstochowska edycja wystawy cieszyły się tak dużą popularnością, że musiały być przedłużane (ta ostatnia nawet o dwa miesiące), to dlaczego nie w Rzeszowie?
Wyjaśnienia dostarczył Antoni Adamski. – Zawsze denerwowało mnie to, że o sukcesach naszych artystów mówi się na Podkarpaciu półgębkiem i nikt specjalnie o nich nie wspomina. Jako przykład wymieniał Józefa Wilkonia. – Jego prace wystawiają muzea w Japonii, Paryżu i Warszawie. A w Łańcucie, w jednym z dwóch miast, z którym artysta jest związany, paradoksalnie nie ma stałej ekspozycji. Czyli co? Podkarpacie boi się, że swoich regionalnych artystów nie sprzeda? Że nie ma szans na stałą wystawę, bo nikt jej nie będzie odwiedzał? Że jak renomowanego nazwiska nie usłyszymy, to nie przyjdziemy? Niechlubnie dla nas, ale tak.
Antoni Adamski na wystawie był nie bez powodu. I nie bez powodu w roli drugiego gospodarza.To jego książka “Artyści Podkarpacia” (wydawnictwo Libra 2010) stała się przyczynkiem do ekspozycji w Millenium. 29 artystów, czyli trzy pokolenia najwybitniejszych twórców, od realizmu po awangardę opisuje w książce pan Antoni, emerytowany dziennikarz. Materiały do niej zbierał lat 30. Na wystawie nie dało się tego wszystkiego zaprezentować i to nie tylko dlatego, że było za mało miejsca i czasu. – Beksiński zawarowany tak, że niemal niedostępny, z Kantorem i Fundacją straszne kłopoty – wymienia Adamski problemy czysto branżowe.
Mimo to wystawę udaje się zorganizować. Oprócz Teatru Rysowania Starowieyskiego można na niej obejrzeć prace pozostałych 18 artystów. Dziwne, na poły figlarne, na poły dramatyczne obrazy Janusza Szpyta, ciężkie jak karzeł w armatniej kuli.Sylwetki, które Franciszek Frączek nurza w upiornym świetle, raz trupio bladym, księżycowym, innym razem krwisto-piekielnym. Rysunki na strzępkach tkanin Marka Olszyńskiego jak smutny komentarz do naszych czasów. – Ludzie muszą mieć dzisiaj małe mózgi, żeby żyć – głosi jeden z nich. Czy powściągliwi święci Małgorzaty Dawidiuk. Roztopieni, zdrewniali, pozbawieni rysów charakterystycznych, trzeba chwycić za aureolę, żeby wytaszczyć ich z tła.
Sami artyści komentują miejsce, w którym przyszło im się po kawałkach rozwieszać i poddawać penetracji widza. Surowy, przemysłowy hangar na piętrze Millenium Hall. Artyści są zachwyceni, znudziło im się życie na obrzeżach, w egalitarnej strefie sztuki, tak sterylnej, że właściwie niczyjej. – Pasaż handlowy połączony z galerią wystawienniczą to idealna fuzja dla zabieganych ludzi – cieszył się Jurkiewicz. – Półtorak udostępnia ogromne połacie, gdzie można się naprawdę ubogacić sztuką prawdziwą, sztuką z wyższej półki – mówi. Artyści chwytają się za ręce i po dziecięcemu dziękują. Półtorak skromnie dodaje, że chce dać szansę twórcom niedocenianym, wyprzedzić pośmiertny splendor.
W szarym, industrialnym wnętrzu galerii – umieszczonym w epicentrum zgiełku, kolorów, reklam, muzyki, handlu – jest cicho, a umiejętnie rozmieszczone światła, dają dziwny efekt zaskoczenia widza obrazem. Jak gdyby prace artystów wychylały się nagle z homogenicznej przestrzeni i rzucały na zwiedzającego detalem.
Najbardziej wyeksponowany jest Franciszek Starowieyski, którego udostępnili Andrzej Widelski i Cyprian Biełaniec. Jak już wspominaliśmy to prace z Teatru Rysowania. “Jeden ze spektakli tego Teatru miał miejsce w Lublinie w 1995 roku. Artysta przygotował trzy ogromne płótna o wymiarach 3×6 m, ustawione w kształcie litery U [...]
Na stosunkowo niewielkiej przestrzeni zebrano całą artystyczną różnorodność Podkarpacia. – Niech Państwo sami ocenią, czy ten zestaw się broni – mówił podczas symbolicznego otwarcia wystawy Adamski. Po wszystkim pytam go, co miał na myśli, bo ja nie czuję się przytłoczona. – Nie czuje się Pani? Przecież to istna kakofonia! Mnie tu wszystko wrzeszczy! A ja tego nie znoszę. No ale rzeczywiście” dodaje po chwili, której starczyło na zlustrowanie wnętrza – mimo tego miszmaszu wszystko się trzyma kupy!
Nie mogę się powstrzymać, żeby nie przytoczyć jeszcze jednej wypowiedzi Adamskiego. Na pytanie: co wyróżnia artystów Podkarpacia, Adamski obruszył się: Jak to co? Naturalnie, że poziom. Niech pani patrzy. Starowieyski i Abakanowicz razem (wystawa Magdaleny Abakanowicz była pierwszą w Domu Aukcyjnym Millenium i trwa nadal – przyp.red.). I co? Gorszy jest?!
Oceńcie Państwo sami…
[...]
Beata Mazurek – dziennikarz portalu hej.rzeszow.pl
Zapraszamy do oglądnięcia dokumentacji fotograficznej tej wystawy:
ZOBACZ ZDJĘCIA TUTAJ
oraz do oglądnięcia filmu z tej ekspozycji:
http://milleniumhall.tv/index/index?vid=23
źródło materiałów:
– tekst (wybrane fragmenty):
http://hej.rzeszow.pl/starowieyski_w_rzeszowie,artykul10746.html
- zdjęcia:
http://hej.rzeszow.pl/index.php?gallery=1058&img_id=11
http://hej.rzeszow.pl/index.php?gallery=1058&img_id=26
http://hej.rzeszow.pl/index.php?gallery=1058&img_id=45
http://hej.rzeszow.pl/index.php?gallery=1058&img_id=50
http://hej.rzeszow.pl/index.php?gallery=1058&img_id=40
Galeria:


